Fąfara płynie ekskluzywnym statkiem poprzez ocen. Pogoda fantastyczna, słonko świeci, przyjemny wiaterek... Żyć nie umierać. Tymczasem Fąfara w kajucie siedzi trzeci dzień z rzędu i nawet na chwilę z niej nie wychodzi. Znajomy z sąsiedniej kajuty puka do niego i pyta:
- Czemu pan tak trzeci dzień siedzi tu zamknięty? Wyjdźmy obaj na pokład, pochodzimy sobie...
- Nie ma mowy, boję się.
- Czego?
- Bo ja mam strasznego pecha. Jechałem kiedyś do babci pociągiem, ale się wykoleił. Jakimś cudem tylko ja jeden przy życiu zostałem. Niedługo potem leciałem samolotem. Poszedłem się odlać, otworzyłem drzwi i... wypadłem z samolotu! Nie wiem jakim cudem przy życiu zostałem. A teraz płynę sobie tym statkiem... Może i dopłynę...
Nagle z megafonu słychać komunikat kapitana:
- Uwaga podróżni, nasz statek tonie! Proszę wyjść na pokład. Każdy dostanie nadmuchiwaną łódkę i gwizdek do odstraszania rekinów.
Fafara:
- Znowu się zaczęło! Albo mój gwizdek będzie połamany albo rekin głuchy!...